"Bazar Miłości"

Ilu to z nas jak stragany się rozstawia

dumą pawia nasyceni wyceniamy siebie

Szczery, niski, towarzyski - słyszę piski

Brunet, szeroki, wysoki, - co za tłoki?!

Nie piję, nie palę i dobrze się bawię - nadają

O! widzę panie - cóż za zamieszanie!?

Jeden, drugi, trzydziestu toć to nie zliczę wszystkich

Licytują kto da więcej

Lecz popisy dziś się nie sprawdziły

Damy już do bramy się udają

Dziś nikt nie przypadł im do gustu spośród ich dwustu

Tutaj dziś najdroższa miłość, wczoraj cenna była szczerość

jutro szykuje się promocja uprzejmości....

Któż tu jutro zagości...?

W świecie oschłości , w naszej polskości

Ileż jest bezinteresownej miłości?

Ludzie obgryzają swe kości z braku miłości

W swej samotności  uwięzieni

Swe smutki wylewają do Ziemi

Kto nauczy ich miłości wśród powszechnej wyniosłości

Skończmy te podłości - zwróćmy się ku miłości.

Prości, bez zbędnych złości - prośmy o naukę miłości!

T.G  06.04.04